• Bieżące Wiadomości
  • POMOC UKRAINIE
    • POMOC UKRAINIE
  • TMKK - Zarząd/Statut /Adres
    • Zarząd - Zarząd / Adres
    • O nas
    • Członkowie honorowi
    • Statut
    • Druk - Deklaracja członkowska
  • Dokumenty TMKK
    • Dokumenty finansowe
    • Sprawozdania / Plany / Uchwały
  • Spotkania, Relacje, Sprawozdania
  • Koła TMKK
    • Baryszanie - Edward Skiba
    • Brzeg - Gienek Szewczuk
    • Wołów - Wojciech Orłowski
    • Wrocław - Zbigniew Saganowski
    • Zasłuczanie - Henryk Marcinkowski
  • ŚWIĄTNIKI SPOTKANIA WOŁYNIAN
    • 2011
    • 2012
    • 2013
    • 2014
    • 2015
    • 2016
    • 2017
    • 2018
    • 2019
    • 2020
    • 2023
    • 2025
  • GNIAZDA Kresowe
    • JAZŁOWIEC
    • GRÓDEK PODOLSKI
    • KAMIENIEC PODOLSKI
    • DROHOBYCZ
    • RÓWNE
    • BERDYCZÓW RADIO
    • WIELKIE SERCA LWÓW
    • KOZIATYŃ
    • BIAŁE SKRZYDŁA - BIAŁORUS
    • Brody Orzeł Biały
  • ŚRODOWISKO WROCŁAWSKIE 27 WDP AK
  • Młodzi piszą
  • RATUJEMY KRESOWE CMENTARZE
    • BEREZNE - Marek Bagiński
    • Kołomyja - Zbigniew Saganowski
    • LEWACZE - opiekunowie Zygmunt Jaworski i Jan Rudnicki
    • Lipniki/Kudranka/Annwal
    • Ludwipol - opiekun Jerzy Rudnicki
    • MOCZULANKA - opiekun Ryszard Kłosiński
    • Myszakowa
    • Niemila - opiekun Ryszard Marcinkowski
    • Niewirków - opiekun Andrzej Patuszyński
    • POTASZNIA - opiekun Maria Chmurzyńska
    • Rudnia Łęczyńska/ Rudnia Kozielska - opiekunowie Zbyszek Lech i Alfred Lech
    • MOGIŁA PRADZIADA 2010
    • MOGIŁA PRADZIADA 2011
    • Studio Wschód
  • RATUJEMY CMENTARZE W KOŁOMYI, ZIMNEJ WODZIE I STARYM SIOLE
  • Wołyński Rajd Motocyklowy
  • KRESOWY SPIS GROBÓW - TEST
  • IKONY/KSIĄŻKI/SZTUKA
    • Ikony
    • E-KSIĄZKI
    • SPIS KSIĄŻEK O KRESACH
    • POEZJE
    • Malarstwo kresowe
    • Polecane lektury
  • FILM / FOTO / INFO
    • KRESOWY SERWIS FILMOWY
    • KRESOWY SERWIS FOTO
    • KRESOWY SERWIS INFORMACYJNY
  • SZUKAMY RODOWYCH KORZENI
  • MECENASI / DOBRODZIEJE TMKK
  • MATERIAŁY DYSKUSYJNE
  • Przyjazne linki
glowy
umwd
Radio rodzina

83. rocznica krwawej niedzieli na Wołyniu



W sobotę 1 lipca  odbyły się wrocławskie obchody Narodowego Dnia Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej o Dunikowskiego. Uroczystości miała miejsce przy Pomniku – Mauzoleum Ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii.
W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele naszego Towarzystwa.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z uroczystości autorstwa Andrzeja Powidzkiego

Poniżej można się zapoznać z relacją z uroczystości autorstwa Andrzeja Powidzkiego.

Ludność polska zamieszkująca Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, Wołyń i Małopolskę Wschodnią (województwo lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie), a także województwa: lubelskie i poleskie, zaznała w czasie II wojny światowej eksterminacji zarówno ze strony okupantów (zbrodnie popełnione przez Rosjan – komunistów i Niemców – nazistów), jak i mniejszości narodowych. Jednak głównymi sprawcami byli Ukraińcy z Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN), a potem Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA).

Ukraińcy wzorem nazistowskich Niemiec, postanowili stworzyć grunt pod budowę przyszłego, własnego państwa poprzez eksterminację ludności niebędącej rdzennie ukraińską: „KTO NIE UKRAINIEC NA UKRAIŃSKIEJ ZIEMI – TEMU ŚMIERĆ. HISTORYCZNYM NASZYM WROGOM – POLAKOM, WĘGROM I ŻYDOM – IM WSZYSTKIM ŚMIERĆ” - (fragment ulotki OUN).

Niemcy wraz z pozostającymi na ich służbie policjantami innych narodowości, w tym także ukraińskiej, bardzo szybko przeprowadzili eksterminację Żydów przebywających na tych terenach. Okazało się, że bezkarnie można dokonać ludobójstwa na wielką skalę. Była to wyraźna wskazówka i zachęta dla OUN-UPA do rozwiązania tymi samymi metodami problemu ludności polskiej, która pomimo nawoływań i gróźb nie zamierzała opuszczać swoich domostw.

Według szacunku polskich historyków oraz Instytutu Pamięci Narodowej, w latach 1939 – 1946 nacjonaliści ukraińscy z ONU-UPA oraz innych formacji nacjonalistycznych działających na ziemiach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej (województwa: wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie, poleskie) oraz obecnych województw lubelskiego i podkarpackiego dokonali na ludności polskiej zbrodni ludobójstwa. Zamordowali ponad sto tysięcy Polaków, głównie mieszkańców wsi, zniszczyli ich mienie i doprowadzili do uchodźstwa z Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej setek tysięcy Polaków. Ich dokładna liczba do dziś nie jest znana. Wśród zamordowanych obok Polaków byli także Żydzi, Ormianie, Czesi, przedstawiciele innych mniejszości narodowych, a także Ukraińcy, którzy stanęli po stronie ofiar. Przypominając zbrodnie nacjonalistów ukraińskich, nie można przemilczeć polskich akcji odwetowych na ukraińskie wioski, w wyniku których także ginęła ludność cywilna.

Na początku 1943 roku w przywódczych kręgach OUN Stepana Bandery zapadła decyzja o realizacji „ostatecznego rozwiązania” w stosunku do ludności polskiej – usunięcia jej z ukraińskich terenów etnicznych w celu zbudowania niepodległego państwa ukraińskiego. Na pierwszy ogień poszła wieś wołyńska. Przybyli tam agitatorzy i bojówkarze z Małopolski. Obiecywali Ukraińcom wolną Ukrainę, bogactwa z polskich domów, polskie ziemie i wzywali otwarcie do mordowania Polaków.

Terrorem i propagandą wymusili wkrótce absolutne posłuszeństwo. Przeciwników eksterminacji bez litości zabijano. Zaczęto propagować wśród Ukraińców straszne, wzywające do nienawiści i mordów hasła. Miał w tym swój udział także kler greckokatolicki, nakłaniając do zbrodni, czasem nawet współdziałając w jej realizacji.

Narzędziem OUN była UPA oraz formacje zbrojne Ukraińskiej Narodowej (Ludowej) Samoobrony, tj. uzbrojona ludność przygotowana do ataku po otrzymaniu rozkazu.

Tysiące uzbrojonych i przeszkolonych przez Niemców policjantów ukraińskich, zaprawionych w przeprowadzaniu masowych mordów na Żydach, w marcu i kwietniu 1943 roku zdezerterowało i na rozkaz przywódcy OUN zasiliło istniejące bojówki UPA, przystępując do masowego wymordowywania Polaków i innych narodowości, przede wszystkim czeskiej i Ukraińców, sprzeciwiających się ludobójstwu.

Do największych mordów na Polakach doszło w 1943 roku. Zapoczątkował je w lutym atak bojówek bulbowskich na kolonię Parośla I na Wołyniu, w którego trakcie zginęło 173 Polaków. W okresie Wielkanocy zginęło około 1300 Polaków, w co najmniej 57 miejscowościach.

Apogeum zbrodni nastąpiło w niedzielę 11 lipca 1943 roku, kiedy to ukraińscy nacjonaliści zaatakowali blisko sto polskich miejscowości i wiele kościołów, gdzie schronili się Polacy i dokonywali masakry. Mordowano księży przy ołtarzach, dzieci, całe rodziny. Dzień ten został nazwany „krwawą niedzielą”.

Nie był to ani pierwszy, ani ostatni dzień krwawych, tragicznych dni Kresów Wschodnich. Mordowano Polaków w sposób okrutny, wszystkich od niemowląt do starców. Szanse na ratunek były niewielkie, jeśli się zważy, że na wsi wołyńskiej na jednego Polaka przypadało pięciu Ukraińców, a inteligencja, która mogłaby pomóc i zorganizować ludzi do obrony, została zdziesiątkowana lub wywieziona przez Rosjan.

Ludności polskiej nie mieściło się w głowie, że ktoś z Ukraińców przyjdzie do ich domu, obrabuje i bez przyczyny wymorduje całą rodzinę. Dlatego do końca nie chcieli opuszczać swych gospodarstw. Ginęli zdumieni i przerażeni tym, że męczeńska nierzadko śmierć spotyka ich z ręki dobrego znajomego czy krewnego. Polacy, którzy ocaleli z pogromów, uciekali do lasu, na bagna, ukrywali się w zbożu, krańcowo wyczerpani, głodni i zmaltretowani. Czasami Ukraińcy ukrywali swych sąsiadów lub krewnych – Polaków. Ale gdy wychodziło to na jaw, byli bez litości mordowani za okazane serce.

W niektórych polskich miejscowościach próbowano się ratować organizując pododdziały samoobrony, choć najczęściej z powodu braku broni ich działalność ograniczała się do wystawiania wart i ostrzegania mieszkańców przed napadem.

Dopiero późnym latem 1943 roku, kiedy większość powiatów Wołynia została „odpolszczona”, Armia Krajowa przystąpiła do organizowania, głównie z młodzieży, oddziałów partyzanckich, które miały wspomóc ostatnie broniące się przed upowcami pododdziały lokalnej samoobrony.

Oddziały partyzanckie 28 stycznia 1944 przeorganizowano w 27. Wołyńską Dywizję Piechoty Armii Krajowej i przeprowadzono 16 większych akcji bojowych przeciw zgrupowaniom UPA. Wówczas prawie cały Wołyń był już spustoszony. Jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej Polacy zostali na tym terenie we wsiach w większości okrutnie unicestwieni, ich dobytek spalony lub zrabowany.

Szacuje się, że ilość wymordowanych Polaków na Wołyniu wynosiła około 60 tysięcy osób. Większość potencjalnych świadków zginęła, nie mogąc świadczyć o zbrodni. Sprawcy zacierali za sobą ślady. Było to ludobójstwo wyjątkowe, objęło wszystkich Polaków od nienarodzonych dzieci i niemowląt po starców, bez różnicy płci.

W mordach uczestniczyła lokalna ukraińska ludność, sąsiedzi, bandy uzbrojone w siekiery, widły, w tym także kobiety i dzieci, zajmujące się grabieżą, podpaleniami i dobijaniem rannych. Wystąpiło tu nieznane w historii zjawisko mordów na członkach najbliższej rodziny. Często przymuszano żonę lub męża do własnoręcznego zabicia współmałżonka i dzieci.

Stosowano taktykę spalonej ziemi – po wymordowaniu Polaków i rozgrabieniu ich mienia palono domostwa i zaorywano ziemię. Przy okazji niszczono budynki publiczne, szkoły, kościoły, kaplice, dwory i pałace.

Od lutego 1944 roku mordy banderowskie rozlały się szeroką falą po województwach Małopolski Wschodniej. Do aktów szczególnego okrucieństwa dochodziło w województwie tarnopolskim i niektórych rejonach stanisławowskiego.

Napastnicy, aby ukryć swe pochodzenie, podawali się za policjantów lub radzieckich partyzantów. Podobnie, po każdym mordzie, nacjonaliści ukraińscy puszczali plotki o rzekomych bandach bolszewickich i im przypisywali swe zbrodnie. Nacjonaliści ukraińscy puszczali w obieg wyolbrzymione i fałszywe informacje o polskich zbrodniach na cywilnej ludności ukraińskiej, by wzmóc w niej chęć odwetu.

W schyłkowym okresie wojny morderstwa dokonywane były również dla zdobycia polskich dokumentów, będących dla zabójców przepustką do wolności. Wielu oprawców wyłudzało nawet potem na podstawie tych dokumentów zapomogi, jako „ofiary mordów ukraińskich” i ukrywało się w Polsce centralnej lub wykorzystywało to miejsce, jako przystanek przed wyjazdem na zachód, gdzie nie niepokojeni przeżyli resztę życia.

W swych działaniach Polacy byli skrępowani umowami koalicyjnymi, natomiast Ukraińcy, bez skrupułów manewrując między dwoma okupantami, wykonali za ich przyzwoleniem plan w stu procentach – usunęli fizycznie ludność polską z Kresów. Wobec trzech wrogów: Niemców, Rosjan i Ukraińców, ludność polska była bezradna.

Po wojnie, celem Ukraińców było wyniszczenie i wypędzenie Polaków z całego tego terenu, spalenie polskich wsi i opanowanie Przemyśla, a w drugim etapie „czyszczenie” z Polaków całego terenu aż po Rzeszów – dokąd miały sięgać granice „Wielkiej Ukrainy”. Rosjanie popierali te plany, bo pomagały między innymi zdławić polskie siły partyzanckie i wszelkie możliwe próby oporu społeczeństwa.

Poza tym, po przewidywanym zajęciu tych terenów przez siły UPA, Rosja zyskałaby wygodny pretekst do przyłączenia ich do swojego terytorium. Jedynym ratunkiem dla ludności polskiej i zachowania tych ziem dla Polski było wysiedlenie ludności ukraińskiej, stanowiącej zaplecze UPA.
 
Pamięć !

Tragiczne wydarzenia z Kresów Wschodnich nie mogą być zapomniane, naszym obowiązkiem jest głoszenie prawdy o zbrodniach, których dopuścili się nacjonaliści ukraińscy podczas drugiej wojny światowej, jak i po jej zakończeniu – są to czarne karty z historii Ukrainy.

Wrocławski Pomnik – Mauzoleum Ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) to pierwsze w Polsce upamiętnienie ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. W 1992 roku we Wrocławiu powstało Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Była to pierwsza w Polsce organizacja, która skupiała rodziny pomordowanych na Kresach Polaków. W 1999 roku staraniem stowarzyszenia odsłonięto pierwszy w Polsce Pomnik-Mauzoleum ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA, dokonanej w latach 1939-1947. Dzisiaj, we wszystkich regionach Polski można spotkać wiele symbolicznych pomników i tablic upamiętniających zbrodnie ludobójstwa na Kresach Wschodnich, dokonane rękami nacjonalistów ukraińskich.

W lipcu 2016 roku, po burzliwej dyskusji Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943-1945 i ustanowił dzień 11 lipca - rocznice apogeum zbrodni - Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej (M.P. z 22 lipca 2016. Poz. 726).

W 2025 roku, 11 lipca nabrał szczególnego znaczenia w polskim kalendarzu, gdyż na mocy ustawy z 4 czerwca 2025 roku (Dz.U. 2025, poz. 891), stał się świętem państwowym i otrzymał nową nazwę: Narodowy Dzień Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Święto przypada w rocznicę tzw. krwawej niedzieli 11 lipca 1943 roku, która stanowi symboliczne apogeum masowych mordów na Wołyniu.

11 lipca w całej Polsce przypominane są ofiary ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach polskich, na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

We Wrocławiu oficjalna uroczystość obchodów Narodowego Dnia Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się w sobotnie przedpołudnie, 11 lipca br. o godz. 10:00 na bulwarze Xawerego Dunikowskiego, w miejscu gdzie stoi Pomnik – Mauzoleum Ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Przed Pomnik-Mauzoleum upamiętniono ofiary ludobójstwa na Kresach oraz podziękowano Kresowianom i ich potomkom, a także ludziom dobrej woli, którzy przez dziesiątki lat zachowują pamięć o tamtych wydarzeniach i domagają się prawdy, kierując się mottem „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Ofiary zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione.

Jak co roku uroczystość zgromadziła liczne grono uczestników, wśród nich przedstawicieli parlamentu, władz rządowych i samorządowych zarówno województwa dolnośląskiego, przedstawicieli środowisk kresowych, sybirackich i kombatanckich, przedstawicieli wojska, służb konsularnych i duchowieństwa różnych wyznań. Wśród zgromadzonych byli także bliscy i potomkowie ofiar tzw. rzezi wołyńskiej i ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich oraz mieszkańcy Wrocławia i turyści.
Konferansjerem uroczystości był Jerzy Rudnicki z wrocławskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Uroczystość uświetnili żołnierze Wojska Polskiego z Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu, którzy stanowili kompanię honorową i wojskową asystę honorową. Ponadto były cztery poczty sztandarowe: Związku Strzeleckiego „Strzelec” - Pododdział Wisznia Mała - Jednostka Strzelecka nr 3003 im. Orląt Lwowskich; Polskiej Korporacji Akademickiej Cresovia Leopliensis „Kresowia” – Wrocław; NSZZ „Solidarność” – Region Dolny Śląsk; Stowarzyszenia Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz osób Represjonowanych – NIEZŁOMNI.

Po odśpiewaniu hymnu państwowego, jako pierwszy głos zabrał Michał Siekierka, wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu. W swoim wystąpieniu wyjaśnił, dlaczego to właśnie 11 lipca jest tak ważnym i symbolicznym dniem. Przypomniał, że ofiarą stała się przede wszystkim ludność wiejska, w tym wielodzietne rodziny, głównie kobiety, a także dzieci, osoby schorowane i starsze. Podkreślił, że brutalnym mordom towarzyszyła grabież mienia oraz likwidacja wszelkich śladów polskości. Niszczono dziedzictwo kulturowe tych ziem. W szczególności niszczeniu podlegały kościoły i miejsca kultury.

Prezes Michał Siekierka, wskazał na potrzebę pamięci. Zaznaczył, że w szczególny sposób pamiętamy dziś o wszystkich Kresowianach. Przede wszystkim o tych, którzy już odeszli, ale przez wiele lat – tu pod tym Pomnikiem-Mauzoleum, czcili pamięć o swoich zamordowanych krewnych. Oni - synowie, córki, kuzyni i inni bliscy zamordowanych – to też ofiary tej zbrodni, choć w nieco innym wymiarze. Wspomniał o Janie Zaleskim, jednym z naocznych świadków tego ludobójstwa, który napisał niegdyś, że Kresowian zabito dwukrotnie. Raz - przez ciosy siekierą, natomiast drugi raz – przez przemilczenie. Jak zauważył, ta druga śmierć jest gorsza od tej pierwszej. Właśnie dlatego tak ważna jest nasza dzisiejsza obecność tu pod tym Pomnikiem-Mauzoleum. To jest właśnie symboliczne miejsce pochówku osób, które do dziś nie mają godnego miejsca spoczynku – powiedział prezes Siekierka.

Ponadto głos zabrali:

Artur Jurkowski, Wicewojewoda Dolnośląski, podkreślił, że pamięć historyczna jest obowiązkiem współczesnych pokoleń i zaznaczył, że upamiętnianie ofiar nie powinno prowadzić do wzajemnej wrogości. […] Musimy mówić o ofiarach i nazywać zbrodnie po imieniu, ale nie możemy pozwolić, aby pamięć o tragedii stała się źródłem kolejnych podziałów. Pamięć nie powinna prowadzić do nienawiści […].

Wicewojewoda mówił też o współczesnych relacjach polsko-ukraińskich. […] Trwałe pojednanie między narodami rodzi się z prawdy i gotowości do wysłuchania siebie nawzajem. W naszych miastach polskie i ukraińskie dzieci uczą się razem, rodziny mieszkają obok siebie, a tysiące osób wspólnie pracuje i buduje lokalne społeczności. […].

Paweł Gancarz, marszałek Województwa Dolnośląskiego przypomniał o szczególnej roli Dolnego Śląska, jako miejsca, gdzie po wojnie osiedliły się tysiące rodzin kresowych. Podkreślił, że na Dolnoślązakach spoczywa szczególna odpowiedzialność za pielęgnowanie pamięci o pomordowanych na Kresach oraz za zabieganie o godny pochówek ofiar. Przypomiał, że przez wiele lat nie było łatwo mówić o ludobójstwie po imieniu. Często unikano tego słowa, ale dzięki wytrwałości środowisk kresowych dziś 11 lipca jest świętem państwowym i Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

Kamil Dworaczek, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu m.in. podkreślił, że najnowsze badania socjologiczne prowadzone na Ukrainie pokazują, iż 57 procent Ukraińców uważa, że każdy naród powinien pozostać przy swojej wizji historii i swoich bohaterach. Zaznaczył, że właśnie tą drogą podążają ukraińskie władze, mimo, że nie służy to dobrym relacjom sąsiedzkim z Polską.

Podkreślił też, że prawda historyczna nie może być przedmiotem politycznych kalkulacji, bo ofiary Wołynia zasługują na pamięć, szacunek i modlitwę ekumeniczną. Nie możemy patrzeć na zwykłych Ukraińców przez pryzmat OUN i UPA. Badania wskazują, ze wielu z nich nie ma o tym wiedzy. Nie są winni dokonania zbrodni przez nacjonalistów ukraińskich. Spierajmy się, lecz w duchu prawdy, odpowiedzialności i szacunku, odrzucając nienawiść. Bo nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary.

Po przemówieniach została odmówiona modlitwa międzyreligijna za ofiary tych zbrodni, także osoby z kolejnych pokoleń, które straciły w ten sposób swoich bliskich. Wyrazem hołdu dla ofiar ludobójstwa, był poprowadzony uroczysty Apel Pamięci, zakończony salwą honorową: „Dla uczczenia ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińską powstańczą armię na Ziemiach Wschodnich dawnej Rzeczypospolitej Polskiej”.

Po salwie przed Pomnikiem-Mauzoleum delegacje składały wieńce i wiązanki kwiatów oraz zapalano znicze pamięci. Uroczystość zakończył utwór okolicznościowy „Pieśń Reprezentacyjna Wojska Polskiego”.

***

Drugą część uroczystości stanowiła uroczysta Msza święta w intencji ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, sprawowana o godz. 12:00 w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny na Piasku. Eucharystię sprawował kapelan ks. Marian Rybczyński, proboszcz z kościoła Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Siekierowicach (gm. Dobroszyce, pow. Oleśnica). Ksiądz jest opiekunem duchownym - kapelanem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów i Jednostki Strzeleckiej nr 3003 im. Orląt Lwowskich Związku Strzeleckiego „STRZELEC” w Trzebnicy.

Andrzej Powidzki
Wrocław, 11 lipca 2026 r.

Źródło: www.pl.wikipedia.org

publ. 12.07.2026

 
Artykuł przeczytano 64 razy
Jesteś 1583177 osobą na tej stronie
Copyright © kresowianie.info | Design: Weblogic.pl